poniedziałek, 13 kwietnia 2015

17. Fullmetal Alchemist ~

Autor: Hiromu Arakawa
Wydawnictwo japońskie: Square Enix
Wydawnictwo polskie: J.P.F.
Ilość tomów: 27
Ilość stron na tom ok: 200


Czytałam ją już stosunkowo dawno, bo już przeszło rok temu. Była dla mnie nawet dużym pocieszeniem i relaksem na ciężkie sytuacje jakie wtedy miałam. Jak dla mnie Hiromu stworzyła coś tak przemyślanego wszystko po kolei było jakoś powiązane i nie ma się co dziwić, że na wielu rankingach to właśnie ekranizacja tej mangi znajduje się na pierwszym miejscu. Masa wylanych łez, pełno zaskakujących i wciągających akcji, jak również duża porcja dobrego humoru. Wszystko co najlepsze możemy znaleźć własnie w niej. Nawet lekki zarys romansu, który doprawia to wszystko. Na dodatek po raz pierwszy od dłuższego czasu, jedna z głównych bohaterek dziewczyn nie dowalała mnie. Co często zdarza się w tego typu seriach, tutaj ani trochę nie była pusta, a wręcz można było ja bardzo szybko polubić.

Manga opowiada historię dwóch braci, którzy w bardzo młodym wieku stracili matkę. Światem w którym żyli, rządziła alchemia i "zasada równowartej wymiany". Czyli, nie można było stworzyć coś z niczego. Pozostawieni sami bracia bez matki, jak również i ojca, który zostawił ich parę lat wcześniej, postanawiają wskrzesić swoją matkę. Uzbierali wszystkie składniki, wszystkie pierwiastki z jakich składa się ludzkie ciało. Dobrze wiedzieli, że to co robią jest zabronione i sprzeczne z prawami życia, lecz pochłonięci rozpaczą i po długim przygotowywaniu się w końcu się tego podejmują i z pewnością nie spodziewali się takich rezultatów... Coś co udało się im stworzyć nawet nie przypominało człowieka, a co dopiero ich matkę. Stworzenie, które nawet nie zdążyło ożyć po 5 minutach było już martwe, a bracia zapłacili za to większa cenę niż się spodziewali. Starszy brat stracił nogę, natomiast młodszy był wciągany do otchłani cały. Starszy  Ed, nie chcąc stracić i ostatnią sobie bliska osobę, poświęca swoją prawą rękę, by przenieść duszę brata do zbroi, która stała obok. Al, młodszy brat odzyskując przytomność w zbroi zanosi krwawiącego Eda do ich najlepszej przyjaciółki, która się nimi zajmuje i za prośba Ed'a stwarza dla niego mechaniczną protezę jego prawej ręki i lewej nogi. Obwinia się, że to przez niego Al stracił swoje ciało i czym prędzej chce odzyskać siły i sprawność, by wyruszyć w poszukiwania Kamienia Filozoficznego, który według legend i zapisków jego ojca jest wstanie tego dokonać. By odzyskać swoje ciała staje się nawet Państwowym Alchemikiem i nie zwracając na przezwiska tylu "pies państwowy" szukają informacji na temat Kamienia, zostając wplątani od w różne sytuacje, które będą rodzić coraz więcej problemów, jednocześnie przewspaniałych przygód.

Ed czyli starszy brat - pełne imię to: Edward Elric - jest osobą niską i codziennie słyszy docinki względem jego wzrostu, a on wkurza się za każdym razem, czasem nawet wyolbrzymiając wypowiedziane przed chwilą na niego słowa, co nie raz sprawia, że od razu czujemy, że jest to śmieszna i sympatyczna osoba. Mimo popełnionych błędów jest osobą uczuciową, przejmującą się losem innych i dla każdego wyciągnie pomocną dłoń. Jest jednak często wybuchowy i roztrzepany.
Al - Alphonse Elric - młodszy brat jest już osoba bardziej opanowaną i nawet jeszcze bardziej przejmującą się losem innych. Nie potrafi nawet odmówić sobie przygarnięcia bezdomnych kotków. Będąc w zbroi nic nie czuje, ani ciepła zimna dotyku czy deszczu. Co najgorsza jego ciało nie potrafi nawet spać. Obiecał sobie ze popróbuje wszystkie zaległe potrawy jak tylko odzyska swoje prawdziwe ciało.
Winry - przyjaciółka z dzieciństwa. To ona wraz z babcią stworzyła dla Eda mechaniczną protezę i od dziecka była wielką maniaczką mechanicznych rzeczy, a szczególnie własnie protez. Jej rodzice byli medykami, lecz zginęli, gdy była mała, na wojnie i został sama z babcią. Ed i Al byli dla niej jak prawdziwa rodzina i za każdym razem, gdy ci wpadali w jakieś kłopoty, martwiła się o nich i chciała za każdym razem pomóc.

Jak dla mnie kreska jest wspaniała, coś na styl Naruto, lecz trochę bardziej odmienna oczywiście i bardzie według mnie nawet dopracowana. Bardzo często dostajemy dawkę śmiesznie ujętych sytuacji czy memów, które sprawiają, że nie idzie się nie zaśmiać.

Jak dla mnie manga z cała pewnością zasługuje na pierwszych miejscach w rankingach światowych. U mnie znajduje się na drugim miejscu, czyli za Fairy Tail. Nie oznacza to, że jest ono gorsze. Jest to z pewnością seria, do której nie raz będę wracać. FMA jest jak dla mnie serią dla każdego i nie mam żadnych negatywnych uwag co do niej, natomiast jeśli chodzi o jej ekranizację to pierwszej wersji nie polecam, ponieważ nie bazowała całkowicie na mandze i na dodatek wymyślili swoje własne zakończenie. Nie spotkało się to z dobrą oceną widzów i już po 6 latach została stworzona odnowiona ekranizacja, która jest całkowitym odwzorowaniem mangi Hiromu Arakawa ( to właśnie ta ekranizacja zajmuje 1 miejsce w rankingach). Cóż mogę jeszcze powiedzieć jak dla mnie 10/10 xD


piątek, 3 kwietnia 2015

16. Fairy Tail ~


Autor: Hiro Mashashima
Wydawnictwo japońskie: Kadansha
Grupa skanlacyjna: Wanted Team

Z recenzją tej mangi miałam zamiar czekać aż do wydania, lecz już wątpię by w najbliższych latach do tego doszło bo J.P.F ponownie nie otrzymało licencji na wydanie jej w Polsce :( No cóż może kiedyś w końcu ją dostaniemy. Co mogę o niej skrótowo powiedzieć ... Że z cała pewnością jest to moja manga numer 1. i utrzymuje się na tym miejscu dość długo xD Jak to zawsze bywa z tasiemcami spotyka się z częstą negatywną oceną, bo długie... bo to już było... bo dziwne... bo niby kopia. Ta ostatnia jest chyba najczęstsza, wystawiana na dodatek osoby, które nie poznały do końca Fairy Tail, a już mówią, że to kopia One Piece. Dlaczego? Bo Hiro Mashashima był uczniem Eiichira Ody i jak to przeważnie bywa uczeń ma podobny styl co jego nauczyciel, coś co nie powinno być dziwne. A czy po podobnym stylu i to na dodatek tylko na początku serii, można oskarżać od razu, że jest to kopia. Jak tematyka, postacie i ich mentalność jest całkowicie inna ( np. w One Piece autor starał się by więzi bohaterów nie wykraczały poza przyjaźń, natomiast w Fairy Tail te głębsze uczucia do drugiej osoby są otwarcie przedstawiane). Hiro już po paru tomach stworzył swoja własną kreskę nie przypominającą niczym od Ody. Ale mniejsza już o to. Główną tematyką FT są przygody Gildii magów o tytułowej nazwie. Możemy śledzić ich misje, problemy które często obejmują cały kontynenty albo i świat. Poznamy kolejne przyjazne gildie jak i mroczne. Często dostajemy sytuacje, w któch nie można się powstrzymać od łez, a już po paru minutach płaczemy, lecz ze śmiechu. Dużo by można opowiadać bo seria liczy sobie już 48 tomów a kolejny w drodze, wiec jest co czytać xD

Nie wiem czy idzie określić głównego jednego bohatera, raczej nie, gdyż jest więcej głównych i cały czas śledzimy ich przygody jako jedno. Szczególnie Natsu, Lucy i Happy do których dochodzą kolejni.

Na początku poznajemy Natsu , który z powodu silnej choroby lokomocyjnej ma problemy z podróżowaniem, a niestety zmuszony był przyjechać do miasta Harujino pociągiem. Ledwo przytomny wędrował wraz z Happy ( niebieskim kotem, który gada i potrafi latać) po mieście. Poznajemy również Lucy, blondynkę, która poszukuje Kluczy do Gwiezdnych Bram. Nagle na ulicy zrobiło się głośno. Wszystkie dziewczyny zebrały się w jednym miejscu otaczając coś. Zaciekawiona, poszła sprawdzić co się tam dzieje, a na środku całego zgromadzenia stał mężczyzna. Przedstawił się jako Salamander, a wszystkie dziewczyny piszczały na jego widok ( choć wcale ładny nie był xD) Lucy również bez powodu serce zaczęło bić mocniej i zastanawiała się dlaczego. Natsu, który przechodził obok wepchnął się w tłum przewracając tym samym Lucy, po czym został wykopany przez dziewczyny, które sobie poszyły za tamtym facetem. Tylko Lucy została i podziękowała mu, gdyż w chwili gdy na nią wpadł zdjął urok jaki Salamander rzucał najwidoczniej na dziewczyny, by stać się popularny. W podzięce zapłaciła im za jedzenie, pogadała i poszła do parku, czytając magazyn o Fairy Tail. Rozmarzała o tym by się tam dostać, a w tej samej chwili wyskoczył Salamander proponując jej by przyszła na imprezę jaką organizują na statku, jeśli się zgodzi przyjmie ją do gildii Fairy Tail. Od razu się zgodziła i następnego dnia już była na statku. W ten sam sposób dając się złapać w pułapkę. Żadna z dziewczyn nie zorientowała się, że ten statek nie ma zamiaru już wrócić do tego portu, a zostaną wywiezione jako niewolnice do innego miasta. W tym samy czasie Natsu usłyszał, że działają oni pod nazwą od niego gildii i wkurzony przylatują z Happy na statek. Salamander nadal pewny siebie atakuje Natsu swoimi płomieniami, lecz on niczym niezdziwiony, że jego ciało jest całe w ogniu, mówi ze to najgorsze płomienie jakie kiedykolwiek spotkał, po czym zaczął je zjadać. Lucy stoi jak wryta nie wiedzą co się dzieje, natomiast Happy mówi jej, że Natsu tak na prawdę jest smoczym zabójcą i płomienie mu nic nie zrobią. To on był prawdziwym Salamandrem z Fairy Tail, a nie ten złodziej i handlarz niewolnikami, lecz jak to przystało na magów z tej gildii zbyt się napalając tą walka rozwalił cały statek i przy okazji cały port. Chwytając Lucy za rękę zaczął uciekać przed strażą, mówiąc jej, ze jak tak bardzo chce d Fairy Tail to zabierze ja tam na prawdę.
W ten sposób nasza Lucy dołączyła do gildii. Mistrz bez zbędnych formalności przyjął ją od razu i otrzymała ich znak na dłoni. Od tamtej chwili była pełnoprawnym magiem i mogła wykonywać różniste zadania, które ludzie wyznaczają. Od najprostszej, normalnej pomocy aż do misji rang S wyznaczane najczęściej przez radę i innego rodzaju władze.

Mogłabym tak jeszcze opowiedzieć cała serię ;__; ale wolę zapoznać was tylko z pierwszym rozdziałem praktycznie. W kolejnych pierwszych jest, jak poznajemy gildię i pierwsza wspólna misja Natsu, Lucy i Happy w góry poszukując jednego z zaginionych członków gildii. Manga ta ma dla mnie na prawdę duże znaczenie i smutno mi z tego powodu, że niezawita u mnie na półce :( Mimo że rynek mangowy w Polsce dopiero od 5 latu się rozwija i to nawet dość gwałtownie w ostatnich dwóch latach. To może jest nadzieja na wydanie jej w przyszłości.

Jak juz wspominałam na początku w pierwszych tomach kreska jest bardzo zbliżona do One Piecie, lecz z czasem przeobraża się w cudo, które jest ładne bez zbędnego przesładzania jej xD

Szczerze mówiąc to początki od nich przygód są no... nie jest jakaś wielka bomba i wiele osób porzuca to bo im sie początek nie podobał. Mi się podobał nawet bardzo, dlatego bez zbędnego zastanowienia czytałam serię dalej i nie żałuję tego xD To prawda dalsze przygody sa jeszcze bardziej emocjonujące, śmieszne, a zarazem poruszające. Nie oznacza to, że początek to była totalna lipa. Według mnie początku są zawsze najnudniejsze bo jakoś chcemy zapoznać się z naszymi bohaterami, tak samo było z One Piece, początek mnie nie porwał, ale dalej to juz cudo. Dlatego nie warto oceniać serii już po samym początku, a brnąc dalej, z pewnością się tego nie pożałuje. Co do postaci każdy ma idealnie swój własny charakter, swoje nawyki, upodobania. Jest zadbane wszystko. Dlatego z całego serca polecam Faiy Tail, może nawet znajdziecie odbicie swojego charakteru wśród jednej z postaci, tak jak ja znalazłam ją jako Levy xD Jak dla mnie boskie 10/10 xD