Wydawnictwo: J.P.F
Ilość stron: 200
"Soul Eater" to
zdecydowanie jeden tytułów, który szczególnie zapadł mi w
pamięci. Można o niej wiele powiedzieć, że porusza, rozbawia, no
po prostu nawet by się wydawało że najpoważniejsze tematy i
sytuacje, które przeważnie doprawiane są przygnębiającą
atmosferą, tu są zawsze rozluźniane. Oprósz komedii nie zabraknie
tu również wiele akcji która rozrasta się z kolejnymi
rozdziałami.
Nasi bohaterowie, no i jak
pozostali uczniowie "zawodówki śmierci" nie są normalni
nastolatkami. Tytułowy bohater jest kosą... Tak kosą xD Wielu
ludzi potrafi być bronią, rodząc się z tym. Jednak nie każdy o
tym wie, a jak już się odkryje swoją moc, udaje się do Zawodówki
Śmierci na szkolenia. Maka, czyli partnerka Soula, jest władającym.
Po co to wszystko? Po to by powstrzymać ludzi którzy postradali
zmysły i zaczęli zabijać niewinnych ludzi oraz zjadać ich dusze.
Dawało im to więcej siły, lecz było to rzecz jasna zakazane. Broń
natomiast miała prawo do zjadania dusz, lecz tylko osób które były
"opętane", przy okazji ich zabijania. Drugim natomiast
powodem były czarownice xD Atmosfera jaka panuje w Soul Eater
kojarzy mi się z Halloween, pełno dzyń przerażający księżyc i
słońce. No i sama sytuacja jaka tam panuje.
Pierwsze trzy rozdziały
są jakby zapoznające z naszymi bohaterami. Na pierwszą taśmę idą
oczywiście Maka i Soul podczas polowania na "Kubę
rozpruwacza". Soul zdobywa już 99 dusze i brakuje mu tylko
jednej, by stał się "Death Scythem", czyli po prostu
jeszcze lepsza bronią. Ta jednak ostatnia dusza, jaką miał zdobyć,
nie była sobie taka łatwa i normalna do zdobycia. Musiała być to
dusza czarownicy. Zmotywowani i gotowi udali się do dyniowego domu,
gdzie rzekomo miała znajdować się czarownica. Soul jest typowym
luzakiem, natomiast Maka pilna i odpowiedzialna uczennica.
Jako kolejna parę
poznajemy Black Star i Tsubaki. Ich natomiast misją było nakryć
gang bogatych wypierdków, którzy zjadali ludzkie dusze. Black Star
miał być cicho jak skrytobójca, lecz jego natura nie pozwala mu na
ciche zachowanie. Jest osobą która kocha być w centrum uwagi i
uważa się za najlepszego. Tsubaki natomiast jest cichą osobą i
zawsze wierną oraz wierzącą w swojego partnera.
Trzecia, lecz już nie
para, a trio to Death The Kid syn pana śmierci, jak również
dyrektora zawodówki śmierci. Ze względu na jego manie symetrii,
musiał mieć dwie bronie Patty i Liz, siostry obie będące
pistoletami. Chłopak jak przystało na wysoko urodzoną osobę jest
silny, przyjacielski, lecz przez jego głupotę do symetrii zawala
masę misji. Nie wspominając o tym że posiadając dwie bronie, musi
dwukrotnie tyle nazbierać dusz. W jego oczach symetria to sens
życia. Patty i Liz zanim trafiły do niego, miały tylko siebie.
Włóczyły się po barach nie wiedząc co zrobić z życiem. Patty,
czyli ta młodsza, niczego się nie boi i bierze wszystko za zabawę,
za to Liz była strachliwa i nieraz wolała nie ryzykować.
To tyle co do głównych
bohaterów, których jeszcze przybędzie, choć mimo że to Soul jest
tytułowym bohaterem, to razem z Maką tylko odrobinę częściej się
pojawiają niż reszta. Co do zarysu fabuły to te trzy początkowe
rozdziały to nic, w porównaniu z resztą, gdzie powoli zaczyna się
wszystko rozkręcać i wyjaśniać, dlaczego tak na prawdę została
stworzona zawodówka śmierci.
Kreska w początkowych
tomach nie była zbytnio piękna, lecz z kolejnymi tomami stawała
się coraz dokładniejsza no i milsza dla oka. Jako seria została
już zakończona w Japonii i posiada 25 tomów. No cóż czekam z
niecierpliwością na kolejne tomy autorstwa Atsushi Ohkubo w Polsce.
Parę stron z pierwszego tomu ^^ :
A to parę stron z dalszych tomów, gdzie kreska znacznie się polepszyła xDD :









Soul Eater czasami jest dziwny, ale ogółem mi się podobał i jest na plus. Nawet mam jeden tom tego :v
OdpowiedzUsuńMnie akurat znużył przy pierwszych tomach, ale mój chłopak zdarzył kupić wszystkie tomy i zająć miejsce na mojej półce :I
OdpowiedzUsuńPróbowałam przeczytać Soul Eatera, ale po kilku tomach uznałam, że nie jest dla mnie... XD Był ciekawy, ale miałam wrażenie, że marnuję czas, bo mogłabym przeczytać coś, co spodoba mi się bardziej. Uwielbiam jednak ten specyficzny klimat i nie wykluczam powrotu do tej serii po jakimś czasie :D
OdpowiedzUsuńDla mnie również ten klimat który tam panował był najlepszy i nie wiem, lecz ta seria mnie uwiodła mimo właśnie wielu negatywnych opinii jakie o niej słyszałam xD
UsuńWiesz co? Też chciałabym chodzić do Zawodówki Śmierci... Ogólnie to po twojej recenzji a) widzę, że ta manga do normalnych nie należy b) zaczęłam się jej bać xD
OdpowiedzUsuńCzego ty chcesz kocham nienormalne rzeczy xDD
UsuńJa nie lubię kreski w tej mandze xD Ale ponoć dobra... różne są opinie no ;)
OdpowiedzUsuń